Forum Storczykowe Storczyki Wiki - Orchids Wiki. Uprawa, warunki, identyfikacja, porady i ciekawostki. Przekroczyliśmy liczbę 1500 fanów na Facebooku! Bądź wśród nich Smile






 

Display results as :
 


Rechercher Advanced Search


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down Wiadomość [Strona 1 z 1]

avatar
vito
Był już taki wątek, ale został zamknięty, dlatego pozwolę sobie założyć nowy. Bo coś jednak jest 'na rzeczy'.
Do eksperymentu użyłem Phalaenopsis NOID (prawdopodobnie Alyshia's Dots 'Rosemarie'). Roślina jest u mnie od 6 lat, więc nawet jeśli był kiedyś pędzony hormonalnie, to jest to bardzo odległa przeszłość. Pierwotnie kwiaty miał o średnicy 5-6 cm, od 3 lat kwiaty są większe, mają 6-8 cm. Nie przesadzam z nawozem, wręcz przeciwnie: często zdarza mi się zapomnieć o nawożeniu.
Na pędzie, na którym było jeszcze 6 kwiatów, odkryłem łuski na trzecim oczku i posmarowałem je mieszaniną zwykłej wazeliny kosmetycznej (ok, niezwykłej, bo o smaku i zapachu... czekoladowym)i tego ukorzeniacza:



Pierwszym efektem eksperymentu było zrzucenie wszystkich kwiatów - i to w ciągu 3-4 dni. Pozostał jeden kwiat na samym szczycie pędu - i on wciąż kwitnie.
Po mniej więcej 10 dniach oczko poniżej smarowanego i dwa oczka powyżej były bardzo nabrzmiałe. Po kolejnym tygodniu z oczka tuż nad smarowanym (nazwijmy je dla uproszczenia nr 4) zaczął wyrastać pęd.Wyglądało to tak:



Zdjęcie pochodzi sprzed mniej więcej 2 tygodni - na dziś pęd jest większy, ale na ten moment nie da się jeszcze stwierdzić, czy jest to pęd kwiatowy, czy keiki. Również z oczka nr 5 zaczyna 'coś' wyrastać.

Teraz wnioski:
1. Fakt zrzucenia kwiatów mógł być spowodowany tym, że już 'przyszedł na nie czas', albo na skutek ingerencji ukorzeniacza
2. Fakt wyrastania pędów (keiki?) w oczkach nr 4 i 5 także mógł nie mieć żadnego związku z ukorzeniaczem.
3. Zastanawiająca jest jednak zbieżność powyższych wydarzeń w czasie.
avatar
vito
To wrzucam jeszcze dwa zdjęcia sprzed 10 minut. Oczko nr 4 wygląda tak:



Oczko nr 5:



Tak jak pisałem wcześniej: nie wiem na ile ma to związek ze smarowaniem ukorzeniaczem. Ale że coś się dzieje - to fakt.
avatar
boziu 
 
Jest to definitywnie efekt Twojej ingerecji i najwyraźniej roślinie dość mocno "odbiło" z powodu tego ukorzeniacza. Nie wiem, czy to był dobry pomysł, bo nie jesteś w stanie stwierdzić, jakie jest stężenie hormonu w ukorzeniaczu, a roślina może zostać teraz na długi czas porażona tym regulatorem. Stężenia jakie ja stosuję dla merystemów (a to i tak duże w przypadku ingerencji w rośliny, bo trzeba je zmusić, żeby się namnażały wbrew naturze) to maksymalnie 2 mg na litr, więc można sobie tylko wyobrazić, jak przeogromną dawkę hormonu dostarcza roślinie nawet najmniejsza ilość pasty. Biorąc pod uwagę ilość wody w całej roślinie to teraz jest ona naładowana "po brzegi", że się tak wyrażę i myślę, że odbije się to na niej negatywnie.

Tak czy siak, na dzień dzisiejszy wydaje mi się, patrząc na zdjęcia i bazując na obserwacjach w laboratorium, że te "potworki" to będą zniekształcone pędy kwiatowe. Natomiast później myślę że roślina zacznie produkować jedno keiki za drugim. No ale zobaczymy co z tego będzie.
avatar
vito
Na opakowaniu ukorzeniacza nie ma żadnej informacji o zawartości hormonu. Roślinę wybrałem taką, która w razie czego nie spowoduje moich łez, jeśli nie przeżyje zabiegu.
Oznaczę ją specjalnie - tak jak tę zmutowaną z dwiema warżkami i będę starał się dokumentować jak najrzetelniej cały proces. Zawsze to jakiś eksperyment, prawda?
avatar
Beata
Wydaje mi się, że pod kątem "dowiadywania" się, czegoś nowego w uprawie storczyków może i takie eksperymenty są ciekawe jednak sama bym się chyba nie zdecydowała na smarowanie różnymi mieszankami czy substancjami. Wczoraj przy okazji akcji podlewanie u dwóch zobaczyłam nowe wyrastające pędy i miałam tak wielką satysfakcję z tego, że "własnymi ręcoma" do tego doprowadziłam plus jest to wynik mojej pielęgnacji i dbania o roślinki, że nie chciałabym nic przyspieszać. Tym bardziej, że lubię takie oczekiwanie. Jest to też spowodowane tym, że zaczynając od jedzenia kończąc na kosmetykach staram się unikać pewnych substancji bo prędzej czy później szkodzą czy to organizmowi czy cerze i wydaje mi się, że z kwiatami w ostateczności skończy się to samo.
avatar
vito
Beata, chciałem tym sposobem zmusić storczyka do wydania potomstwa. Jak wiadomo, storczyki tym chętniej tworzą keiki, im bardziej czują się 'zagrożone' w egzystencji. Nie mam niestety warunków, by poddać je np. szokowi termicznemu itp. Kwitną regularnie i długo - znak, że jest im dobrze. Na tę chwilę mają 21 stopni i 90% wilgotności. A stoją w pokoju, bez żadnych orchidariów, doświetlań i nawilżaczy... Więc kwitną sobie i czekają na owady, które by je zapyliły. I ani myślą wydawać keiki... Więc próbowałem je do tego zmusić.
avatar
Ola
Vito jest już styczeń, napisz jak czuje się twoja eksperymentalna roślinka, wypuściła keiki czy też uparcie zajmuje się kwitnieniem. hejka
avatar
vito
O keiki mogę zapomnieć. Ale wypuściła dwa pędy kwiatowe z kilkoma pąkami.
W międzyczasie kupiłem keike paste, a kilka dni temu od sprzedawcy dostałem e-mail (z ogromnym opóźnieniem!) w którym pisze m.in., że aby powstały keiki po smarowaniu pastą, temparatura powinna przekraczać 28 stopni C. U mnie nie mają szans na takie temperatury...
avatar
slipper 
 
vito napisał:U mnie nie mają szans na takie temperatury...

To trzeba zrobić mnożarkę Smile Sam nad tym ostatnio myślałem i koszta się zamknęły (bez roślin) w sumie 150zł Smile

Sponsored content

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry Wiadomość [Strona 1 z 1]


Orchids Wiki 2009-2012 • Made in Poland • Site powered by Forumotion

Free forum | © PunBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com